Skuteczna reklama w internecie

Inne

Dlaczego pozycjonowanie wymaga czasu?

Pozycjonowanie stron w wyszukiwarkach to ciągły proces wymagający sporego nakładu pracy i czasu. Nie zawsze da się oszacować ile potrzeba czasu, aby strona znalazła sie w wynikach wyszukiwania top10.
Są jednak czynniki, mające wpływ na czas pozycjonowania:

- konkurencyjność fraz - bardzo łatwe frazy mogą wymagać pozycjonowania 2-3 tygodnie. Natomiast przy frazach o dużej konkurencyjności może to potrwać nawet 6 miesięcy i dłużej. Dlatego umowy na pozycjonowanie często zawierane są na okres 12 miesięcy.

- ilość fraz - im wiecej tym działania związane z pozycjonowaniem dają lepsze i szybsze efekty pozycjonowania

- zawartość merytoryczna strony - strona bogata w treść jest bardziej wartościowa i częściej odwiedzana przez
użytkowników, Czasami “dobra treść sama potrafi się obronić” i wpłynąć na wyższe pozycje, więc warto w to zainwestować.

- wartość PR (PageRank) - obecnie PR nie ma tak dużego znaczenia przy określaniu pozycji w wyszukiwarce. Ale warto brać go pod uwagę gdy pozyskujemy link do naszej strony. Wyższy PR może wpłynąć na wyższą wartość linku. Młode strony mają niski PR i czas ich wypozycjonowania jest przeważnie dłuższy niż stron starszych, które są bardziej wartościowe.

Po uzyskaniu wysokich pozycji ważne jest jej utrzymanie. Dlatego stale należy dbać o pozycjonowaną stronę. Tym bardziej że “codziennie” w Internecie powstają nowe firmy, którym również zależy na wysokiej pozycji. Pozycjonowanie nie jest zabiegiem jednorazowym i wymaga długofalowych stałych działań.

Kryzys? Tak, ale nie w reklamie w wyszukiwarkach.

Pozycjonowanie stron w wyszukiwarce staje się coraz bardziej popularne. Ta dosyć nowa forma reklamy w Internecie zyskuje coraz bardziej na znaczeniu. Mimo kryzysu gospodarczego i związanego z nim ograniczenia budżetowego firmy decydują się skorzystać z SEO.

Doceniać to zaczynają nawet małe firmy, widząc korzyści jakie można osiągnąć poprzez pozycjonowanie: wyższa pozycja w wyszukiwarkach, przekładająca się na większą rozpoznawalność marki, więcej odwiedzin na stronie, to wszystko wpływa na zwiększenie sprzedaży za pośrednictwem strony internetowej.

Taka inwestycja jest w dodatku mniej płatna w porównaniu z reklamą umieszczaną w radiu, telewizji, czy w sieci jako banner. Kolejną zaletą jest opłata tylko za efekty, czyli za pozycję w top10. Ten sposób promocji firmy w Internecie motywuje kolejne przedsiębiorstwa do pozycjonowania jej w wyszukiwarce. Dzięki temu wydatki na SEO rosną z roku na rok i wynoszą od kilku tysięcy do nawet kilkudziesięciu milionów złotych rocznie w zależności od wielkości firmy.

Raport IAB Polska poświęcony wydatkom reklamowym w polskim Internecie podaje, że w roku 2007 wydatki na reklamę online w Polsce wyniosły 743 mln złotych, a w roku 2008 aż 1,17 mld zł. Daje to wzrost w porównaniu z 2007 rokiem na poziomie 57 procent. Porównując same wydatki na SEM wroku 2007 i 2008 również zanotowano wzrost z 20 do 23 procent.

Szacuje się, że w tym roku 2009 wydatki te wzrosną o kolejne 10 do 20 procent, w wyniku czego marketing
w wyszukiwarkach staje się najszybciej rosnącą formą reklamy internetowej.

Here Comes Another Bubble

Świetna i ciągle aktualna piosenka o szeroko pojętej branży DotCom’ów i paradoksach z nią związanych…

Utwór otrzymał nagrodę w konkursie Webby Award for Viral Video.

(…) Blog even if you’re wrong

Won’t you blog about this song ;)

Google zamierza pozyskiwać wiadomości od agencji prasowych

Google News nawiązał współpracę z PAP, w wyszukiwarce znajdziemy informacje z ośmiu europejskich agencji (European Pressphoto Agency).

Współpraca Google z agencjami będzie miała po części formę barterową, przy opublikowanych treściach emitowane będą reklamy kontekstowe, a zyski zostaną podzielone między członków European Pressphoto Agency. Oprócz agencji, z którymi Google rozpoczęło współpracę w 2007 roku (były to: U.K. Press Association, Canadian Press, AP, Agence France-Presse) dołączą: PAP (Polska), LUSA (Portugalia), Presse Agentur (Austria), EFE (Hiszpania), Magyar Tavirati Iroda (Węgry), Keystone (Szwajcaria), Belga (Belgia), News Agency (Grecja).

Osiągnięte porozumienie zapowiada ciekawy rodzaj współpracy i dobrze rokuje, Google wzbogaci swoje zasoby o nietuzinkowe artykuły oraz zdjęcia.

źródło: clickz.com

Gmail wyprzedził YouTube

Z opublikowanego raportu firmy Hitwise wynika, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni, liczba wizyt na Gmailu przewyższyła ilość wizyt na popularnym serwisie YouTube.

Z opublikowanego raportu firmy Hitwise wynika, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni, liczba wizyt na Gmailu przewyższyła ilość wizyt na popularnym serwisie YouTube.

W rankingu usług Google na pierwszym miejscu znalazła się wyszukiwarka Google, a Gmail uplasował się na drugiej pozycji. Gmail odnotował 70 procentowy wzrost wizyt w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku.

W tym samym czasie liczba odwiedzin YouTube wrosła o 16 proc. Wśród najpopularniejszych stron internetowych pocztowa usługa Google wyprzedziła YouTube. W rankingu najczęściej odwiedzanych stron internetowych Gmail znalazł się w pierwszej Top 10.

Źródło: readwriteweb.com

Internetowy dysk twardy Gdrive Google

Google rozszerzy zakres usług o internetowy dysk twardy Gdrive, pozwoli on synchronizować i przechowywać dane w chmurze firmy z Mountain View. Usługa ma być udostępniona użytkownikom jeszcze w tym roku, po kilku latach testów.

Gdrive pozwoli magazynować dane tak, aby były dostępne z każdego miejsca, jest to alternatywa dla Windows Live SkyDrive Microsoftu.

Nowy serwis ma większy potencjał niż Gmail, może więc szybko zdobyć popularność. Posiada dwa interfejsy, pierwszy instaluje się w systemie, dzięki czemu można wygodnie synchronizować dane z chmurą firmy z Mountain View, drugi jest dostępny z poziomu przeglądarki i pozwala na dostęp do danych z dowolnego komputera.

Zapewne Gdrive zostanie zsynchronizowany z innymi usługami Google, np. Google Docs, Picasa Web Albums czy Gmail, co pozwoli na znaczne rozszerzenie i uatrakcyjnienie ich funkcji.

Podobne rozwiazania mają: Microsoft (SkyDrive – pozwla przechowywać bezpłatnie do 25 GB danych) i Apple (Back to my Mac.

Wesołych Świąt!

Najlepsze życzenia

Behawioralna sieć reklamy internetowej

Behavia to pierwsza w Polsce sieć reklamy internetowej targetowanej behawioralnie. Markę, która w najbliższym czasie będzie osobnym podmiotem, stworzyła firma ARBOinteractive Polska.

Behavia oferuje emisję kampanii do wybranej grupy internautów według ściśle określonych kryteriów przez reklamodawcę, bez względu na to jakie witryny odwiedzają.

Sieć Behavia oferuje reklamodawcom nie portale internetowe a użytkowników, pozwala to na 90 procent skuteczności w danej grupie - według Grzegorza Sławatyńskiego, menadżera projektu. Technologia opracowana przez partnera ARBOinteractive - firmę nugg.ad umożliwia wyselekcjonowanie użytkowników tak, aby reklama była odebrana przez osoby zainteresowane danym produktem.

Obecnie w ofercie Behavii znajduje się 17 profili internautów, m.in. Podróżnicy, Business woman czy Domowi styliści. Reklamodawcy mogą także samodzielnie definiować profil odbiorcy na potrzeby poszczególnych kampanii.

Dane o preferencjach użytkowników są pozyskiwane za pomocą ankiet oraz plików cookies i poddawane analizie. Istotne są odwiedzane strony, dane społeczno-demograficzne, a także zainteresowania produktowe i styl życia internauty.

Sieć obejmuje obecnie zasięgiem prawie 12 mln internautów odwiedzających 650 witryn (m.in.: Grono.net, Kobiety.pl, Rzeczpospolita.pl, Egospodarka.pl, Gazetaprawna.pl, Ckm.pl, Gry-online.pl, Wizaz.pl, Joemonster.org, Mtv.pl, Viva-tv.pl, Aol.pl, Gery.pl, Fotosik.pl, Sms.pl, Pino.pl). Firma poszukuje nowych partnerów do współpracy, co oznacza, że sieć będzie rozszerzona.

Ślepota bannerowa

Już w 1998 roku Jan Panero Benway i David M. Lane zauważyli zjawisko polegające na nieświadomym odwracaniu uwagi przez internautów od elementów zbyt silnie wyróżnionych.
Wydawać by się mogło że im dany element witryny jest większy, bardziej jaskrawy i wyróżniający się, tym większą uwagę przyciąga, okazało się jednak że jest dokładnie odwrotnie.
Benway i Lane przeprowadzili natomiast eksperymenty, które mogłyby potwierdzić ich zdanie, że ludzie
przyzwyczajeni są do nieświadomego pomijania wszystkiego co wyglądem przypomina reklamy na stronach www.
Pierwsze badanie polegało na stworzeniu 4-stopniowego serwisu i powierzeniu 6 badanym ochotnikom 24 zadań, polegających na odnalezieniu konkretnych informacji. Odpowiedź na większość pytań można było znaleźć klikając jedynie w linki tekstowe, zaś 4 z nich kryły się wyłącznie pod bannerami. Dodatkowo treści linków w formie bannerów bezpośrednio odnosiły się do wykonywanego zadania.
Różnica pomiędzy ilością informacji odnalezionych bez potrzeby klikania w „reklamo podobne” bannery, a tymi które tego wymagały była ogromna.

W ten sposób w dużym stopniu potwierdziło się przypuszczenie, że wszelkie formy zbliżone wyglądem do reklam, jakie można spotkać na stronach www są przez użytkowników ignorowane i słabo zauważalne. To jednak tylko jeden z trzech wniosków jakie nasunęły się autorom. Stwierdzili oni także, że równie dobrze zachowanie badanych mogło być spowodowane tym, że przyzwyczajeni są oni do klikania w linki, będące najczęściej małymi, niebieskimi odnośnikami.
Przypuszczalnie bannery zawierające teksty sformatowane w ten sposób okazałyby się bardziej efektywne. Innym wytłumaczeniem było grupowanie elementów klikalnych w obrębie menu – tutaj banner był niemal zupełnie niezwiązany z obszarem, zawierającym tekstowe linki.
Drugi eksperyment był już bardziej zaawansowany i miał dać odpowiedź na pytania jakie pojawiły się po pierwszym badaniu. Stworzono więc witrynę, na której umieszczono kilkanaście kategorii książek i kazano odnaleźć konkretny tytuł „Coaching Youth Basketball”. Przygotowano w sumie 6 wersji strony. 4 pierwsze zawierały tekstową informację „Coaching Youth Basketball in Item C5” umieszczoną w części menu oraz w części tytułowej w małym i dużym rozmiarze, a dwie kolejne graficzny banner.
Wyniki tego testu potwierdziły wcześniejsze założenia i okazało się, że nie tylko bannero-podobne twory są
ignorowane przez użytkowników. Tak samo dzieje się, gdy linki nie stanowią integralnej części obszaru
zarezerwowanego dla menu lub zbyt słabo się z nim identyfikują.

“Wielu projektantów zapomina o fakcie, że użytkownicy odwiedzają witryny internetowe po to aby zaspokoić swój własny indywidualny interes i to jest najistotniejszy powód ich wizyty. Ozdabianie witryn zbyt wielką ilością animowanych lub graficznych elementów utrudnia percepcję i odwraca uwagę od nadrzędnego celu.” - twierdzi Magdalena Ptak, Niezależny Konsultant z dziedziny usability i interaction design.

Kara za pop-up

Do 10% ubiegłorocznych przychodów zleceniodawców reklam po-up mogą stanowić grzywny, ponieważ tego typu reklama może stanowić ingerencję w sferę prywatności internautów. Taki komunikat wydał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

UOKiK wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury przeszukało prawie 200 stron internetowych i zbadało reklamy typu pop-up. W planach są postępowania.

“Metody stosowane przez internetowych reklamodawców wzbudziły wątpliwości Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Ministerstwa Infrastruktury. W ramach wspólnej akcji zbadano reklamy typu pop-up. Efektem jest blisko 200 przeszukanych stron internetowych i planowane postępowania” - podaje komunikat. I dalej - “Wśród zakwestionowanych reklam znalazły się m.in. takie, w których pole krzyżyka jest nieaktywne bądź ucieka przed kursorem, w ogóle nieposiadające pola zamknięcia lub z zamknięciem pojawiającym się dopiero po kilkunastu sekundach odtwarzania lub dźwiękowe, często bardzo głośne. Należy podkreślić, że wszystkie przeglądarki, za pośrednictwem których prowadzono kontrolę, były wyposażone w blokadę okienek wyskakujących. Mimo to reklamy uruchamiały się bez problemu”

Na podstawie tych informacji urząd może wszcząć postępowania wyjaśniające, celem ustalenia czy zasadne jest podjęcie dalszych działań, np. ukaranie zleceniodawców sankcją finansową.

Na razie urząd skierował do przedsiębiorców pisma wzywające do zmiany zawartości stron w taki sposób, aby nie naruszały prawa.

Badania CR Media wskazują, że wydatki reklamowe w internecie wyniosą w tym roku 453 mln zł wobec 331 mln zł w 2007 r. W 2009 r. wzrost wyniesie 30%, oznacza to, że przychody reklamowe mediów w internecie wyniosą 590 mln zł. Dynamika wzrostów wydatków reklamowych w internecie jest od kilku lat zdecydowanie wyższa niż w mediach tradycyjnych.